„Wiem, że się boisz.
Wiem, że zastanawiasz się czy ktoś będzie chciał czytać Twoje wpisy.
Czy warto inwestować?
Czy ebook, ma sens…?
Ale proszę Cię, nie rezygnuj…
Gdybym wtedy zrezygnowała, nie byłoby bloga, nie byłoby pierwszego ebooka.
Nie byłoby ludzi, którzy codziennie zaglądają do mojego małego świata".
ODWAŻYŁAM SIĘ MARZYĆ
Jeszcze jakiś czas temu to wszystko byłoby tylko marzeniem. Takim, które nosi się głęboko w sercu, i o którym nie mówi się zbyt głośno.
Bo przecież zawsze może się nie udać. Pamiętam ile razy zastanawiałam się czy warto. Czy ktoś będzie chciał czytać mojego bloga, czy ktoś sięgnie po mojego ebooka, a wreszcie czy ktoś w ogóle cokolwiek u mnie zamówi.
A może to tylko piękne marzenie, które powinno zostać w mojej głowie?Wiecie…, strach potrafi być bardzo przekonujący. Podpowiada, żeby jeszcze chwilę poczekać. Żeby odłożyć marzenia na później. Żeby nie ryzykować.
Jednak marzenia mają to do siebie, że nie lubią czekać.
Pewnego dnia zrozumiałam, że jeśli nie spróbuję, już zawsze będę się zastanawiała co by było gdyby…?
Nie chciałam się zastanawiać, wolałam spróbować i nawet byłam gotowa na porażkę, ale wiedziałam, że chociaż się przekonam.
I zrobiłam pierwszy krok. Spotkałam ludzi, którzy uruchomili moje skrzydła. Zobaczyli we mnie coś, czego ja sama jeszcze wtedy do końca nie dostrzegałam.
Pojawiła się strona internetowa, ebook, blog. A dziś siedzę przy stole w salonie i piszę kolejną historię.
Czy wszystko było od razu idealne?
Nie, nie było.
To była i jest ciężka praca.
Czy nadal się boję?
Tak.
Bo kiedy wkłada się w coś całe serce, zawsze pojawia się lęk. We mnie największym lękiem od początku była obawa, że ktoś zabierze mi to co stworzyłam. Nie wiem dlaczego. To było silniejsze ode mnie.
Może dlatego, że z taką pasją i wysiłkiem tworzyłam to miejsce. Dzień po dniu, krok po kroku.
Owszem, czasem były chwile zwątpienia, łzy, kłótnie z mężem- bo byłam zmęczona i nie wiedziałam czy dobrze robię.
Udało mi się nawiązać współpracę z wieloma firmami, poznałam nowych ludzi.
Gdy zaczęłam opowiadać znajomym i rodzinie co robię spotkałam się z różnymi opiniami, i nie zawsze były pochlebne.Mimo to, nie poddałam się. Kolokwialnie mówiąc „olałam to” i nadal robiłam swoje.
Ale obok pojawiła się też ogromna wdzięczność. Za każde dobre słowo, za każdą osobę, która zagląda na mojego bloga, za każde zamówienie. Za każdą wiadomość, która przypomina mi, że warto było uwierzyć w swoje marzenie.
Dziś wiem jedno- marzenia nie spełniają się dlatego, że są łatwe. Spełniają się wtedy, gdy znajdziemy w sobie odwagę, żeby zrobić ten pierwszy krok.
I jeśli czyta to ktoś, kto od dawna nosi w sercu swoje własne marzenie…
Powiem Ci jedno:
Nie czekaj na idealny moment, on prawdopodobnie nigdy nie nadejdzie. Zrób pierwszy krok, a reszta przyjdzie z czasem. I pracuj- wytrwale.
A ja?
Ja nadal marzę, bo czuję, że to dopiero początek tej pięknej drogi. I pracuję. Czasem zmęczenie jest potworne, ale nie ma większej satysfakcji jak poczucie, że dałam z siebie 1000%.
To niesamowite, że widząc klientów po drugiej stronie ulicy, oni z uśmiechem mi machają. I nie muszą pisać mi wiadomości, że bardzo smakowało i świetnie wyglądało. Dla mnie nagrodą są takie małe gesty.
Kiedyś myślałam, że największym marzeniem będzie otworzyć Mamusine Słodkości. Dziś wiem, że najpiękniejsze marzenia wciąż są przede mną.



