Jesień jest moja

Domowe wypieki z naturalnych składników

Spotkałam ją na wydmach. Stała piękna z długimi włosami niczym babie lato, unoszące się na wietrze. W rękach trzymała wielkie kosze wypełnione jabłkami, śliwkami, orzechami i cynamonem.
Jesień spacerowała też po parku w nadmorskim mieście. Miała lnianą sukienkę w pomarańczowym kolorze, i wiklinowe kosze. Uśmiechała się delikatnie a jej twarz błyszczała w promieniach przebijających się między drzewami. Poczułam jej zapach, który przyniósł powiew delikatnego wiatru. Lato pomału oddalało się w głąb morza z obietnicą, że wróci.
Kiedy pokochałam jesień? Trzy lata temu. Nigdy wcześniej jej nie zauważałam. We wrześniu zaczynała się szkoła, później studia i nigdy nie miałam czasu aby się z nią zapoznać. Trzy lata temu, kiedy moja córeczka spała w głębokim wózku, spacerowałyśmy godzinami po parku. Słońce rzucało swoje promienie na drzewa, ptaki na drzewach śpiewały piękną kołysankę, wiatr był delikatny i ciepły. To był nasz czas. Najpiękniejsza jesień jaką spotkałam. I najpiękniejszy czas.
Stragany uginały się od śliwek, jabłek, gruszek i grzybów. Smażyłam powidła, suszyłam grzyby i zachwycałam się zapachami. Jesień mówi mi, że wszystko przemija, ale w zamian daje wiele darów. Celebruję ten czas. Wsłuchuję się w jesienne dźwięki.
Tak- jesień ma swoje dźwięki. Jest nim szum. Jedyny i niepowtarzalny. Wrzesień szumi inaczej- weselej, zaś listopad szumi bardziej melancholijnie. Znoszę do domu wielkie kosze śliwek, słoi, jabłek i gruszek. Mój mąż już wie, że wrzesień jest w naszym domu miesiącem kiedy w kuchni wiele się dzieje. Często dostaje tylko wytyczne co i skąd ma odebrać. Wchodzi do domu z wielkimi workami orzechów, odbiera grzyby i pyta "po co aż tyle?" Mimo to wie, że już tak mam, że na jesień robię zapasy. A wiecie co na niego najbardziej działa? Jedno pytanie- a chcesz Wigilię w domu czy gdzieś wyjeżdżamy? I już wiem, że odpowie "tylko w domu" uśmiecha się i przynosi suszarkę do grzybów. Ja zapełniam słoje i zamrażarkę. Przyjeżdżają kaczki i gęsi na zimowe rosoły, które zamówiłam już w maju, aby w październiku na pewno dotarły od Pana, który od lat przywozi mi drób prosto ze swojego gospodarstwa.
W balkonowych donicach sadzę różnokolorowe wrzosy. W jednej donicy tworzę kompozycje. Wrzosy są białe fioletowe i bladoróżowe. W słońcu wyglądają wspaniale.
Suszarka na grzyby pracuje całą noc, aby w wigilijny wieczór w uszkach nie zabrakło ani jednego grzybka.
Wrzesień jest dla mnie miesiącem magicznym, symbolicznym i wyjątkowym a zarazem pracowitym. Czasem mam wrażenie, że zamieniam się w jeża. Brakuje mi tylko kolców, aczkolwiek ostatnie odczucia względem społeczeństwa (wybranego rzecz jasna) sprawia, że mam ochotę wystawić kilka kolców.
Lubię jesienne mgły. Jest w tym mieście jedno miejsce, w którym mam możliwość podziwiać mgły jak u Moneta. Lubię poranny ziąb, rześkie wilgotne powietrze, które delikatnie ogrzewają złote promienie słońca.
Kolory jesieni? Zdecydowanie fiolet śliwek, czerwień jabłek, brąz orzechów, słoneczne złoto i błękit nieba.
Jesień jest czasem kiedy zaczynam planować, liczyć i komponować. Liczę słoiki z powidłami zastanawiając się czy wystarczy na pierniki i makowce. W tym roku mam kilka pomysłów na tarty z cydrami, na nowe ciasto ze śliwkami. Nie mam jeszcze orzechów i zaczynam się martwić  żeby nie zabrakło do makowców.
Taka jest moja jesień. Pracowita, ale radosna. Jest pożegnaniem z latem, ale radością na nadchodzące święta.
Moja jesień- tam gdzie pachnie domem a ja zapraszam Was do mojej kuchni i do mojego świata.
Czy ostatnie zdanie ma sens?
To już wkrótce, ale o tym jeszcze cichooooszaaaa. 

Skontaktuj się z nami i poczuj smak domowych wypieków.

Adres:

Kontakt: